100 nieznajomych

By 16-06-2011Projekty

Może ci się to przytrafić na ulicy, w pociągu, księgarni, w parku.
Mijasz tych wszystkich ludzi i nagle, wśród nich, w jednym z nich, widzisz to coś. Błysk w oku, nietypowy profil, może fryzurę, detal ubrania. Uśmiech? Pośród obojętnego tłumu nagle trafia się ktoś, kto cię intryguje, kogo nie potrafisz minąć zupełnie obojętnie.
Kto rezonuje. O kim chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej, dowiedzieć czegokolwiek; kogo zagadnąć, albo, po prostu – poruszamy się przecież w dziedzinie szeroko pojętej fotografii – komu tu i teraz chciałbyś zrobić zdjęcie. Więc.. co robisz?

Prawdopodobnie mijasz ją, jego – bo to jakoś tak dziwnie, ni stąd, ni zowąd nagabywać obcą osobę; jeszcze dziwniej próbować „ukraść komuś duszę” bez pytania. Bo może pogoni, może sobie nie życzy, krzywo spojrzy. Bo to przecież jego prywatność, jej wolność. Więc..

Proponujemy ci.. wymówkę. Taki mały wytrych, którym, przy odrobinie szczęścia i uporu, uda się rozbroić problem raz na zawsze.
Proponujemy ci.. Projekt. Posiadający wszystkie plusy bycia częścią czegoś większego – dający alibi do zaczepiania obcych, motywację, by się nie poddawać w razie fali niepowodzeń, a jednocześnie uspokajający, w dzisiejszych czasach tak naturalny strach, żeś zboczeniec bądź wariat – w Londynie wręcz terrorysta. Bo skoro Projekt, to przecież zupełnie inna rozmowa..

Proponujemy Stu Nieznajomych.

Plan jest prosty – dostrzegasz kogoś intrygującego, podchodzisz, zagadujesz o tym, co robisz, opowiadasz o Projekcie, wreszcie pytasz o zgodę na to, by zrobić zdjęcie i zgodę na jego publikację w sieci.
Jeśli Twój, jeszcze przez chwilę, zupełnie nieznajomy się zgodzi – pstrykasz, jednocześnie starając się czegoś o nim dowiedzieć.
O radościach, osiągnięciach, marzeniach. Zapisujesz to, zapamiętujesz i dołączasz do wywołanego portretu. Voilà! Oto twój pierwszy, już nie tak bardzo, nieznajomy.

Tak, wiem. Może odmówić. Prawdopodobnie wielu odmówi. Z początku może być naprawdę ciężko. Ale widzisz, to część tej zabawy – akceptacja wolności tych najbardziej kolorowych, poszanowanie dla prywatności tych niesamowicie fotogenicznych. Oczywiście – możesz analizować swoje błędy, próbować znaleźć złotą formułę zaczepki, możesz też spróbować znów, dokładnie tak samo – byleś się nie zrażał, byle nie psuło ci to nastroju. I to jeden z najciekawszych momentów tej zabawy – „OK, ta Pani sobie nie życzy, cóż, szkoda, naprawdę szkoda, szukamy dalej”. Z uśmiechem, szczerze, serdecznie – beztrosko. Pamiętaj – realizujesz Projekt, tacy jak ty nigdy się nie poddają!

I tak – wspomniana setka to tylko symbol, dobrze brzmiąca liczba – dla niektórych punkt docelowy, dla niektórych rozgrzewka. To tak naprawdę pretekst – pretekst do spotkania, rozmowy, do rozwoju – tak fotograficznego, jak interpersonalnego – sposób na okiełznanie naturalnej nieśmiałości, skrępowania. Sposób na, co najmniej, sto niesamowitych portretów, sto historii.

Prosty plan:
1. Wybierz osobę.
2. Opowiedz jej, co zamierzasz zrobić, dlaczego. Uzyskaj zgodę na wykonanie fotografii i ich publikację.
3. Rozmawiaj. Niech spotkana osoba przestanie być zupełnie anonimowa.
4. Rób zdjęcia.
5. Po wszystkim zanotuj, czego się dowiedziałeś. Pamięć bywa ulotna, a to przecież czyjeś życie w pigułce.

To jak, dasz się skusić?

Zobacz więcej w 4 numerze PokochajFotografie.pl, Tekst: Piotr Chlipalski

Images is enhanced with WordPress Lightbox JS by Zeo